sobota, 20 stycznia 2018

Oratorium Haendla w TVP Kultura

Scena z inscenizacji oratorium Il Trionfo... w Aix; zdj. ze str. festiwalu
To jedna z rzeczy absolutnie zadziwiających - w naszej polskiej telewizji na kanale TVP Kultura zapowiedziano odtworzenie 21 stycznia o godzinie 14.25 nagrania Il Trionfo del Tempo e del Disinganno Georga Friedricha Haendla, które miało premierę na festiwalu w Aix-en-Provance w lipcu 2016 roku. Orkiestrę Le Concert d'Astree prowadziła Emmanuelle Haim, a wśród solistów znalazł się m.in. Franco Fagioli w roli Piacere.
To wczesne oratorium mistrza z 1707 roku, kameralne i - wydawałoby się - zupełnie nietatralne, raczej moralitet, w którym nieubłagany czas ukazuje nam złudę piękna cielesnego i wyższość duchowego. Wyreżyserowanie tego dzieła, w którym brak jakiejkolwiek akcji scenicznej, powierzono Krzysztofowi Warlikowskiemu, a on tę akcję całkiem udatnie wymyślił. Inscenizacja była dostępna na culturboxie, ale dolce-tormento miało to szczęście, że zaprzyjaźniona uczestniczka festiwalowych wydarzeń, obecna na tym przedstawieniu, napisała szczegółową relację, dostępną tutaj. Rzadko mamy okazję zaprosić do TVP, ale tym razem robimy to z zapałem!


Opera Rara, Monteverdi i Kurpiński

Festiwal Opera Rara wystartował w zmienionej formule. Oper barokowych jak na lekarstwo, ale w niedzielę 21 stycznia w Teatrze Słowackiego Zstąpienie Orfeusza do piekieł Marc-Antoine'a Charpentiera w interpretacji Ensemble Desmarest pod dyr. Ronana Khalila, a wśród solistów m.in. Cyril Auvity i Celine Scheen.
Tymczasem czekam na kolejny koncert w katowickim NOSPR. Wystąpi {oh!} Orkiestra Historyczna z programem w pierwszej części polskim (Adam Jastrzębski), w drugiej Combattimento di Tancredi e Clorinda Monteverdiego z Marco Beasleyem we wszystkich śpiewanych rolach. Jego ciepły tenor to jeden z tych głosów, które lubię ogromnie, nie mogłabym sobie darować takiej okazji. Dla mieszkańców Katowic dodatkowa atrakcja - możliwość uczestnictwa w próbach już trzy dni przed koncertem!
A tymczasem Polska Opera Królewska przygotowuje w Teatrze Stanisławowskim w Łazienkach kolejną premierę - tym razem dzieło polskie: jednoaktówka Karola Kurpińskiego Aleksander i Apelles z 1815 roku. Premiera prasowa w środę 24 stycznia. Jako żywo barok to nie jest, ale ponieważ Kurpińskiego na scenach widuje się rzadko, chyba się skuszę.

niedziela, 14 stycznia 2018

Acis and Galatea, czyli piękna muzyka i niepiękne refleksje

Acis and Galatea w NOSPR 12.01.2018; fot. IR
Kolejna (abonamentowa) odsłona dawnej muzyki w NOSPR, czyli serenata Acis and Galatea (a może raczej opera pastoralna bądź maska?) Georga Friedricha Haendla przedstawiona 12 stycznia to niestety krótka (zaledwie 80 min.) przyjemność dla miłośników tego kompozytora. Wobec trzy-, a nierzadko czterogodzinnych oper to jak mgnienie oka, choć mgnienie bardzo miłe.
Gabrieli Consort & Players pod wodzą Paula McCreesha to formacja świetna, a lekkość, z jaką wykonują Haendla, jest niebywała. Miałam chwilami wrażenie, że to Vivaldi!
Po wykonanej w zupełnie zawrotnym tempie uwerturze, na scenę wkroczyła grupa pięciu solistów, która wespół tworzyła chór. Nazwiska były mi niestety nieznane, ale do żadnej ze śpiewających osób nie mogę zgłaszać zastrzeżeń. Oba akty wykonano bez przerwy, mogliśmy więc przez całe półtorej godziny pozostać w urzekającym Haendlowskim świecie.
W którym jednak, jak to czasem bywa, rodzą się także całkiem niemiłe, choć pozamuzyczne refleksje. A zainteresowanych jakie, odesłać muszę do bardziej szczegółowej relacji tutaj.


czwartek, 11 stycznia 2018

Haendel w NOSPR

Znakomita sala koncertowa NOSPR w Katowicach; fot. IR
Już jutro, 12 stycznia, w sali koncertowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach jednoaktowa serenata Georga Friedricha Haendla Acis i Galatea. Z takim programem przyjeżdża do Katowic nie byle kto, bo Paul McCreesh i jego Gabrieli Consort & Pleyers. Dawno temu słuchałam tej serenaty w Studio Lutosławskiego w wykonaniu artystów z Warszawskiej Opery Kameralnej (ówczesnej!), było tak sobie.
Co do jutrzejszego koncertu - wielkie nadzieje!

piątek, 29 grudnia 2017

Wesele Figara - próba generalna

To była pierwsza próba generalna - dyrektor Opery Królewskiej i reżyser spektaklu Ryszard Peryt zastrzegał, że nie wszystko jest dograne i tak też było. Najgorzej wypadły światła, często mijające się z przebiegiem akcji, co chwilami było drażniące. Scenografia skromna, rekwizytów jak na lekarstwo (i dobrze!), za to stroje Marleny Skoneczko - piękne i stylowe.
Słychać też było jeszcze pewne niedoróbki w grze orkiestry - zwłaszcza w uwerturze. Ale koniec końców prowadzony przez Rubena Silvę zespół brzmiał dobrze. W przedstawieniu uczestniczyło niespełna 30 instrumentalistów, ciasno upchanych w malutkim kanale orkiestry. Klawesyn wylądował z boku sceny. Mimo tak ograniczonego składu w pierwszej chwili czułam się nieco ogłuszona brzmieniem instrumentów w niewielkim wnętrzu Teatru Królewskiego - zwykle grają tam instrumenty dawne i na pewno brzmią w nim lepiej. Ale muzycy dawnej Sinfonietty to przecież starzy wyjadacze i Mozarta mają w małym smyczku! Dość szybko się rozegrali i próba przebiegała bez zauważalnych wpadek.

Wesele Figara, próba generalna 28.12.2017; fot. IR

Na próbie wystąpiła jedna z przewidzianych obsad wokalnych, nie wiem więc, jak spiszą się pozostali.
Zuzannę śpiewała Marta Boberska i był to zdecydowanie najmocniejszy punkt w obsadzie. Zuzanna jest przecież główną bohaterką, a Boberska była Zuzanną idealną - energiczną, błyskotliwą, zalotną, ale też liryczną i słodką - wszystko w odpowiednich proporcjach. Głosowo bardzo swobodna, bez słabych stron. Zamiennie Zuzannę śpiewać będzie Iwona Lubowicz.
Drugą z głównych partii kobiecych, Rozynę, kreowała podczas próby Anna Wierzbicka i muszę przyznać, że dobrze dawała sobie radę - zarówno liryczna, jak i dramatyczna, niezła aktorsko, głosowo bez zastrzeżeń. Zamiennie Hrabinę zaśpiewa Olga Pasiecznik.
Hrabiego Almavivę kreował Robert Gierlach i był w niej świetny. Cała trudność tej roli polega na umiejętności zagrania egoistycznego macho, który jednak ma swoją klasę. Gierlachowi się to udało, śpiewał też swobodnie, niuansując swoja rolę. Zamiennie śpiewać będzie Witold Żołądkiewicz.
Jako Figaro wystąpił Andrzej Klimczak, który śpiewał... Klimczaka. Zagadką jest dla mnie ten artysta, który przy niezłych w końcu warunkach i doświadczeniu jest w stanie każdą rolę (a w paru już go widziałam) zaśpiewać tak samo. W sumie Figaro został więc wyśpiewany sprawnie, choć pusty był jak tykwa. Zamiennie Figara będzie śpiewać Makar Pihura i mam nadzieję, że będzie potrafił cokolwiek zagrać.
Julita Mirosławska śpiewała Cherubina i spisała się w niej całkiem dobrze, pięknie wykonała słynne Voi che sapete che cosa e amor. To zdecydowanie najtrudniejsza rola w tym spektaklu, a postać Cherubino d'amore jest nad wyraz zagadkowa. To pacholę zaledwie trzynastoletnie, jednak zainteresowane wyłącznie płcią piękną i nader uwodzicielskie. Jak oddać ten na poły dziecięcy erotyzm pączkującego Don Juana - nie wiem, ale prawdę mówiąc, nie widziałam na scenie takiej kreacji, która oddawała by w pełni dwuznaczność tej postaci. Zostaje świeżość i entuzjazm, a temu Julita Mirosławska sprostała wzorowo. Zmieniać ją będzie Marcjanna Myrlak.

Contessa perdono!, czyli Almaviva na kolanach; fot. IR

Jak napisałam na wstępie - była to próba. Trudno więc wystawić jednoznaczną ocenę wykonawczą. Chyba trzeba będzie pójść już na pełnoprawne przedstawienie, a będzie ku temu okazja, bo zapowiedziano ich kilka - premiery 30.12 i 2.01, potem spektakle: 2, 3, 4, 5, 9 i 10 stycznia.
Jedno nie ulega kwestii - Wesele Figara to absolutne arcydzieło, a muzyka Mozarta jest oszałamiająco piękna. Artystom Opery Królewskiej udało się wiele z tego piękna oddać i za to im chwała!

czwartek, 28 grudnia 2017

Mozartowska premiera w Łazienkach

Opera Królewska nabiera rozpędu. I to mimo sceptycyzmu środowiska i znakomitej większość widzów!
Podczas dobrej zmiany w Warszawskiej Operze Kameralnej większość obserwatorów ogłosiła śmierć WOK i rozpaczała nad końcem opery (dawnej, barokowej, mozartowskiej) na warszawskiej scenie. Przyznam, że ja również ubolewałam nad tą rewolucją.
A tu proszę. Nagle nastąpiło rozmnożenie przez podział!
Warszawska Opera Kameralna jakoś przędzie - doczekaliśmy się nawet premiery Armide Lully'ego 5 listopada i odkurzonego/nowego (?) Pigmaliona Rameau 17 listopada.
Natomiast znakomita część dawnej "załogi" WOK (dyrygenci, soliści - w tym ci najznakomitsi, orkiestra grająca na współczesnych instrumentach, czyli dawna Sinfonietta), której pozbyła się obecna dyrekcja WOK-u,  utworzyła pod skrzydłami MKiDN Polską Operę Królewską. Na jej siedzibę wybrano Teatr Królewski w warszawskich Łazienkach, co jest dość absurdalne - nie mam pojęcia, jak może się tam zmieścić spora orkiestra. Do tej pory w przedstawieniach przygotowywanych przez np. Dramma per Musica na Festiwal Oper Barokowych brało udział zaledwie kilkunastu instrumentalistów. Ale miejsce klimatyczne i pasuje do Opery Królewskiej jak ulał. Co prawda aż się prosi, żeby obie instytucje zamieniły się siedzibami, ale wobec perspektywy, że obie będą działać i przygotowywać premiery - grzech narzekać!
No i przyszedł czas, żeby się przekonać jak w Teatrze Stanisławowskim uda się zmieścić Mozarta! Opera Królewska przygotowuje właśnie premierę Le nozze di Figaro na scenie w Łazienkach. Premiera 30 grudnia i 2 stycznia 2018, a dziś premiera prasowa/próba generalna.
Sprawdzam!

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Co za nami, co przed nami...

Actus Humanus Nativitas za nami - dziesięć koncertów, recital Ann Halenberg jako mocny finał.
W międzyczasie, w sobotę, Orfeusz i Eurydyka Glucka w Operze Wrocławskiej z Wrocławską Orkiestra Barokową. Co do Glucka to jest jeszcze szansa - powtórka jutro, 19 grudnia!
No a potem, chyba czas zająć się przygotowaniami do świąt.
I zerknąć do kalendarium, co w najbliższych miesiącach Nowego Roku. A będzie się działo!




Przede wszystkim pojedynek Actus Humanus Resurrectio vs. Misteria Paschalia! Pojedynek zażarty! Kulminacja w Wielką Niedzielę 1 kwietnia, czyli bitwa na Handlowskie oratoria: Samson w Krakowie vs. Il Trionfo del Tempo w Gdańsku.

Na szczęście nie będą się pojedynkować na Bacha: Msza h-moll w Gdańsku 28 marca, Pasja wg św. Mateusza w Krakowie 30 marca. A dla wytrwałych - Pasja wg św. Jana 18 marca w katowickim NOSPR. Można sobie zrobić Bachowskie turnee!
No i nie zapominajmy o Alcisie i Galatei Handla w Katowicach i to już 12 stycznia!
No i o Akademii Vivaldiowskiej we Wrocławiu - L'Olimpiade 4 marca w finale!
Wobec takich emocji już w najbliższym czasie blednie na szczęście mizeria Opera Rara...